
Dla klientek i klientów umówiona wizyta w gabinecie zaczyna się od przekroczenia progu, dla właścicieli i pracowników salonu - o wiele wcześniej. Sercem każdego miejsca, gdzie występuje bezpośrednia obsługa klientów jest recepcja.
To właśnie tam są umawiane i potwierdzane wizyty. To właśnie tam przeprowadzane są rozmowy z klientami przez telefon, aby ułatwić dobór zabiegu i wyjaśnić wszelkie wątpliwości przed wizytą czy omówić przeciwwskazania (aby nie przyjechać na marne kilkadziesiąt kilometrów). To właśnie tam jest organizowany dzień pracy wielu osób, ze uwzględnieniem pracowników danego miejsca i sprzętów niezbędnych do wykonania procedur oraz pomieszczeń. To właśnie tam wypisywane i pakowane są przepiękne vouchery prezentowe. To właśnie tam zamawiane są produkty do zabiegów, aby wizyta każdego klienta była w pełni profesjonalna i niczego nie zabrakło - od wacików i materiałów jednorazowych przez kosmetyki, aż po części zapasowe do urządzeń. To właśnie tam wysyłane są maile do klientów z beauty planami, uwzględniającymi zabiegi na twarz i ciało, proponowaną pielęgnacją czy zaleceniami pozabiegowymi. To właśnie tam klientki otrzymują przepyszną kawę, która towarzyszy im w oczekiwaniu na zabieg i przy wypełnianiu karty zabiegowej. To właśnie tam drukowane są na papierze setki stron formularzy zabiegowych, które powinny być odpowiednio szybciej przygotowane dla klientów. I to właśnie tam, te uzupełnione i podpisane formularze są układane w kolejności alfabetycznej w stosie segregatorów, który niejednokrotnie zajmuje większą część recepcji.

I w tym miejscu najczęściej zaczynają się schody (ułożone z segregatorów), ponieważ trzeba znaleźć odpowiedni segregator, wyjąć go z szuflady lub z szafy (ta czynność to prawie jak podnoszenie hantli na siłowni). Kolejną czynnością jest odszukanie właściwej literki i odpowiedniego nazwiska, pod które należy włożyć nowy formularz. I finalnie włożenie papieru do foliówki, zamknięcie segregatora i druga seria ćwiczeń z hantlami w postaci segregatorów, aby schować je do szafy. I tak kilkanaście, jak nie kilkadziesiąt razy dziennie, aby nie utworzył się gigantyczny stos formularzy uzupełnionych i podpisanych przez klientów.
A teraz sytuacja w drugą stronę: przychodzi klientka na kolejny zabieg - na przykład- epilacji laserowej, po 6 tygodniach od poprzedniej wizyty i chcemy jej podać do podpisu formularz z informacją, że jej stan zdrowia nie uległ zmianie od poprzedniego zabiegu. Potrzebne są także parametry zabiegowe z poprzedniego razu, wpisane w tenże formularz, bo mimo ginko biloba przyjmowanego na co dzień nikt nie ma wszystkich parametrów w głowie. I teraz obie procedury przebiegają w miarę sprawnie, jeżeli jest na to zarezerwowany odpowiedni przedział czasu i karty w segregatorach są poukładane faktycznie alfabetycznie, a z doświadczenia wiemy, że bardzo różnie to wygląda w praktyce. Niekiedy karta Pani Anny Kowalskiej trafia przez „przypadek” do zbioru Pani Hanny Kowalskiej, i szukaj wiatru w polu😊 Dochodzą jeszcze - między innymi- obowiązki wymienione wyżej, a także wiele innych o których tu nie wspomniałam, drobnych i większych czynności, które finalnie układają się w spójny system, dzięki któremu każda wizyta przebiega sprawniej, przyjemniej i ciut mniej boleśnie, jak wspomniana epilacja laserowa, która nie należy do gamy tych przyjemnych zabiegów.
A teraz wyobraźcie sobie, że nie musicie drukować formularzy, czyli dodatkowo w zapomnienie odchodzą kwestie papieru i tuszu w drukarce. Formularz nie musi być podany na podkładce (która akurat się zagubiła), bo do tego służy tablet. Nie trzeba sprawdzać, który długopis pisze , bo do tabletu dołączony jest rysik, przymocowany do niego za pomocą magnesu. Zgoda podana klientowi na tablecie wyszukana jest za pomocą kilku kliknięć myszką, tudzież palcem wskazującym (przy okazji można popodziwiać swój manicure bo podczas zabiegów skrywa się on w rękawiczce). Nie musicie wertować czystych kart klienta w poszukiwaniu właściwej, a tu nagle się okazuje, że ktoś przed wami zabrał ostatnią i zapomniał dodrukować i klient czeka a wy drukujecie na prędce i akurat zaciął się papier w podajniku. Klientka oczekuje na wizytę w recepcji, delektując się kawą, a Ty, siedząc w pomieszczeniu socjalnym, nawadniając się przed zabiegiem ( bo przecież zalecenie picia minimum 2 litrów wody dotyczy nie tylko klientów i klientek, ale także zabiegowców), możesz przejrzeć w swoim telefonie jej formularz zabiegowy, czy występują np. jakieś przeciwwskazania, sekundę po tym jak go podpisze na tablecie.
Alternatywnym scenariuszem jest to, że przygotowujesz się do zabiegu kriolipolizy, wcześniej klientka spóźniła się na ten sam zabieg do koleżanki, wiec oczekujesz pod gabinetem, aby móc szybciej przejąć pokój zabiegowy, i międzyczasie sprawdzasz za pomocą kilku kliknięć w wyszukiwarce aplikacji ostatnią zgodę zabiegową swojej klientki, aby się upewnić , w którym miejscu były poprzednio przyłożone głowice.
Zgoda podpisana, ostatni zabieg z serii w trakcie, a klientka mimochodem mówi że nie bardzo widzi efekt na swoim ciele, po 10 zabiegach endermologii. Ty już wiesz, że wykonanie aktualnych fotek i porównanie zdjęć przed i po zajmie Ci tyle samo czasu, co klientka wypowiadała to zdanie. Nie musisz szukać zdjęć w swoim telefonie nie wiadomo gdzie, (notabene nie są tam do końca bezpieczne i chronione), nie musisz biec do recepcji po telefon służbowy, żeby zdjęcia wykonać i obiecać Pani, że jak znajdziesz te wcześniejsze to wyślesz porównanie na maila ( jeszcze trzeba tego maila napisać w recepcji, a jak już wiemy tam dzieje się bardzo dużo. Klikasz w aplikacji, zdjęcia zapisują się w chmurze a Ty od razu pokazujesz, ze te uda to jednak są gładsze i mniej cellulitu wiadąć, tylko klientka tego nie zauważyła, bo człowiek szybko przyzwyczaja się do dobrego. Ale zachwycona efektem, po zabiegu w recepcji kupuje kolejny pakiet, który wykorzysta na zabiegi podtrzymujące (i recepcja ma kolejne zadanie😊).

Brzmi magicznie? Może tak, ale to nie sen a jawa, która już się dzieje w coraz większej liczbie gabinetów, a wszystko to – „bo Ciebie kocham” nie tym razem), tylko dzięki aplikacji Digi Data Clinic, stworzonej przez zespół informatyków, którzy dbają o bezpieczeństwo danych, praktyka zawodu kosmetolog z wieloletnim stażem oraz niesmowicie wrażliwego na potrzeby klientów marketingowca. Z Digi Data Clinic codzienne obowiązki Twoje i współpracowników staną się o niebo łatwiejsze, przyspieszą jak internet 5G oraz bardziej eko jak podlewanie ogródka deszczówką, bo nie ma papieru.
Chcesz zobaczyć jak to działa na żywo? Umów się na spotkanie z Łukaszem pod numerem 507 144 292 lub mailowo lukasz@digidata.pl lub Natalią 537 503 570 pod numerem lub mailowo natalia@digidata.pl
FORMULARZ KONTAKTOWYZnajdź szybkie odpowiedzi na swoje pytania dotyczące naszych rozwiązań i dowiedz się, jak DigiData może wspierać Twój biznes.
Procesy mogą się co najwyżej skrócić poprzez usunięcie zbędnych wędrówek dokumentów. To nasze rozwiązania dostosowujemy się do procesu, a nie odwrotnie.
Podstawowe wdrożenie do cyfryzacji trwa maksymalnie jeden dzień roboczy. Jest to uzależnione od ilości stanowisk, które musimy wdrożyć.
Niekoniecznie, wśród naszych usług oferujemy również skanowanie istniejących dokumentów wraz z ich katalogowaniem. Szczegóły przedstawimy w ofercie.
Tak, po wdrożeniu macie dostęp do naszego zespołu zgodnie z wykupioną przez Was licencją
Zaproś nas na spotkanie, chętnie opowiemy o atutach naszych produktów, które przełożą się na większą wydajność Twojej firmy
Dzięki doświadczeniu, które zebraliśmy jako firma Grasta, tworząca dedykowane oprogramowania, jesteśmy w stanie zintegrować się z każdym systemem, który na taką integrację pozwala (posiada API). Z naszej strony rozwiązanie jest w pełni integrowalne i uzależnione jest to tylko od dostawcy Waszego oprogramowania.
Wyprzedź konkurencję dzięki naszym rozwiązaniom dopasowanych do Twoich potrzeb. Skontaktuj się z nami i razem zbudujemy most między tradycyjnymi metodami a cyfrową efektywnością.